Czy warto brać udział w wyborach?

2010-11-13

Zastanawiam się ilu mieszkańców Siedlec w dniu 21 listopada 2010 roku pójdzie do urn wyborczych. Dane z poprzednich lat wskazują na to, że frekwencja wyborcza w Polsce waha się w granicach 50% i jest nieco wyższa w wyborach parlamentarnych, niż samorządowych. Wydaje mi się, że ważniejsze pytanie brzmi, dlaczego tak wielu ludzi nie bierze udziału w wyborach? Na ten temat były już prowadzone badania socjologiczne, a ich wyniki wskazują, że główną przyczyną absencji wyborczej jest brak wiary w to, że nasz głos coś zmieni, że może być lepiej. Duży procent respondentów uważa także, że wyniki wyborów są fałszowane.

Wszystko to prawda, ale także trzeba powiedzieć, wprost, że brak jest inicjatywy ze strony władz, która mogłaby zmieniać świadomość obywatelską. Może zabrzmi to jak paradoks, ale tak naprawdę to partiom nie zależy na tym, żeby frekwencja była wysoka. Szczególnie jest to widoczne w wyborach samorządowych, w których do uzyskania mandatu wystarczy poparcie kilkusetgłosowe. Łatwo policzyć, że jeżeli w mieście frekwencja wyniesie 45%, to na pięć komitetów wyborczych przypada średnio po 9% głosów. Partii o wiele łatwiej zdobyć większość przy niskiej frekwencji, bo ma stałych członków i sympatyków, którzy na pewno przyjdą zagłosować. Wystarczy więc, że uzyska np. 10-15% głosów spośród wszystkich uprawnionych i zdobędzie władzę. Dochodzi do sytuacji nadzwyczajnej, mając mandat piętnastoprocentowy rządzimy w imieniu stu procent.  Dlatego partie nie chcą dopuścić do zmiany ordynacji wyborczej i wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych. Nie chcą żeby głosowano na konkretne osoby.